Podziel się nami ze znajomymi. Będzie nam bardzo miło
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Sezon letni w pełni, co z tego, że burze nawiedzają nas co jakiś czas. Pogoda rozpieszcza nas upałem. Dla tych co narzekają i z dupą w domu siedzą. Wystarczy się nawodnić


Po pierwsze nie rozumiem niektórych ludzi. Wręcz bulwersuje mnie fakt, że jest za gorąco i z dzieckiem lepiej w domu siedzieć. Najlepiej włączyć dziecku klimatyzację albo wiatrak, posadzić przed telewizorem lub tabletem i niech się młody człowiek zajmie sam sobą. Żenada. Mam nadzieję, że takich rodziców jest mniejszość.

Wiadomo, że są godziny w ciągu dnia gdy nawet psa człowiek nie wywaliłby na dwór z obawy, że coś mu się stanie na słońcu. Jednak są i tacy, którzy przez swoje lenistwo i wygodę, trzymają małe dzieci w domu, tłumacząc się upałem.

 


Upał nie tak straszmy, jak go malują. Wakacyjne nawadnianie więc bidony w dłoń


Wiadomo, że między 11-14 latem, nawet w Polsce, jest dla dzieci za gorąco bo słońce najmocniej promieniuje, ale czy aby na pewno zawsze warto siedzieć z dzieciakami w domu? W dzień wolny od pracy, w weekend nie lepiej zapakować od rana dupsko w samochód i pojechać nad wodę?

Razem z żoną uciekamy w weekendy z miejskiego zgiełku gdzie tylko się da, żeby nie przesiadywać w czterech ścianach razem z Mapciem. Póki pogoda rozpieszcza nas ciepłem i pięknym, słonecznym dniem, nie ma sensu kisić się w mieszkaniu. Nadejdzie w końcu taki okres gdy każdy z tych marudnych ludzi będzie tęsknił za ciepłem lata. Walcząc z katarem albo szukając sobie kolejnych wymówek do siedzenia w domu gdy jesień przyniesie pierwsze, deszczowe dni.

Co wtedy? będziemy wspominać piękne chwile spędzone razem z dzieckiem nad jeziorami, w górach i nad morzem. A wszystko dzięki temu, że nie wyobrażamy sobie siedzenia w domu…

 


O nawadnianiu mądrości kilka


Ostatnio, szukając informacji na temat nawadniania małych dzieci podczas upału, natrafiłem na ciekawe strony, które uświadomiły mnie w pewnej istotnej kwestii. W zasadzie najistotniejszej dla zrozumienia tego, jaką rolę podczas upału odgrywa obfite nawadnianie naszego dziecka. W zależności od wieku, organizm człowieka jest bardziej lub mniej zaopatrzony w wodę lub też inaczej mówiąc, zawartość wody w organizmie człowieka uzależniona jest od jego wieku. Jak się można domyśleć, najwięcej wody w organizmie mają noworodki, najmniej staruszkowie.

Tak więc zgodnie ze statystykami, zawartość wody u dzieci i dorosłych wygląda następująco:

zatrzymaniewody1

Wychodziłoby na to, że zapotrzebowanie jest zupełnie inne u dzieci jak i dorosłych. Wiadomo również, że jako rodzice i osoby dorosłe, jesteśmy bardziej odporni na upały. Przede wszystkim jednak, jesteśmy świadomi zagrożeń jakie mogą na nas czyhać podczas upału. Dzieci raczej się tym nie przejmują lub wiedzą, ale mają to w nosie bo liczą, że rodzice im zawsze we wszystkim pomogą.
Jakkolwiek by nie spojrzeć, dzieci powinny wypijać minimum jeden litr wody. Absolutnie minimum.

Należy pamiętać, że my dorośli również winniśmy dać swojemu organizmowi kilka litrów płynów dziennie. Jak brzmi reguła? Ano tak, że w zależności od masy ciała jesteśmy zobowiązani wlać w siebie 2-4% z naszej wagi, czegoś co zawiera wodę… Niekoniecznie piwo. Wystarczy zwykła, czysta woda, której powinniśmy spożyć minimum dwa litry dziennie. Wydaje się dużo, ale to tylko sześć szklanek. Biorąc pod uwagę poranną kawę, herbatę, jakieś napoje, wcale nie wychodzimy z tym nawadnianiem tak ubogo, jakby się wydawało.

DSC_4090~2

 


Warto uczyć nasze pociechy picia z bidonu. Trochę to wygodne, ale w końcu muszą się nauczyć samodzielności


Im więcej dziecko potrafi zrobić samo, tym częściej odciąża rodziców w prostych czynnościach. Cieszę się gdy widzę Aleksandrę, która sama pije wodę z bidonu albo mleko, cwaniacząc ostatnio nawet trzymaniem napitku w jednej ręce.

Tak więc nie żałujcie dzieciom, myślę, że gdy tylko usiądą i potrafią utrzymać coś cięższego w obu łapkach, można pozwolić dziecku na przytrzymanie bidonu. Podstawiać do buziaka i patrzeć jak dzień za dniem będzie coraz lepiej rozumiało o co nam chodzi. Bo skoro od samego początku uczy się ssać sutki, zarówno te prawdziwe jak i te syntetyczne to czemu nie miałoby załapać ciągnięcia przez rurkę napojów?

Aleksandra ma 13 miesięcy i w pełni samodzielnie pije z bidonu, nawet tej największej rury, butelkę trzyma sama i wszystko wolałaby robić: „siama”. Tylko czasami umiejętności brak albo za małe rączki.

Ale ostatecznie gdy rodzic wyciągnie rękę by pomóc, dziecko powie: „Spoko, nie trzeba. Dam radę siama.”

DSC_4076~2

 


Polecamy bidon Canpol bo lekki, wygodny, ma składaną rurkę i nie jest drogi


thumb

Napiszę może na początku, że nie jest to płatna reklama produktu, ale moja inicjatywa. Produkty Canpol bardzo mi się podobają i są stosunkowo niedrogie. Gdyby rozejrzeć się dobrze, bidon sportowy, o którym mowa kosztuje nie więcej niż 8-10 zł, na Allegro jeszcze taniej. Dobrze leży w dłoni, dziecko świetnie sobie z nim poradzi, nawet jedną ręką, a składana rurka jest świetnym rozwiązaniem i można butelkę brać ze sobą w torbę podręczną.

Jak w każdym takim bidonie, rurki muszą być wymieniane bo ciężko je myć. Po kilku użyciach potrafią niemiło pachnieć. Jednak dla tych, którzy się uprą, możliwe jest odkażenie wykałaczką do sprawdzania twardości pieczonego ciasta, obłożoną wacikiem albo czym tam sobie wymyślicie.


Podziel się nami ze znajomymi. Będzie nam bardzo miło
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •