Gdy młoda po raz pierwszy podeszła do mnie z chrupką i bidonem, żeby mnie poczęstować i podzielić się swoimi dobrami, to było miłe zaskoczenie. Teraz czuję w sercu dumę.


Naprawdę nie wiem jak Wy, ale ja osobiście czuję się dumny. Bez mojego wkładu i nauki, młoda dzieli się ze starym swoimi dobrami. Podchodzi, wyciąga rękę i czeka z radością na to, aż skorzystam z jej dobroci. Jaka wielka radość i uśmiech od ucha do ucha następują zaraz po tym, aż ciężko opisać. Mogę tylko czuć się dumny, bo co innego może poczuć rodzic w takiej sytuacji. Jeszcze nie mówi, a łazi i częstuje. Nie żeby wszystkim i zawsze, ale miło, że o nas myśli.

Wiem dobrze, że to szybko może się zmienić i wkrótce Aleksi będzie myślała tylko o sobie jak każde dziecko, ale póki stara się dzielić z nami swoimi rzeczami chętnie podejmuję jej próby, bo nie chcę jej zniechęcać. Kto wie. Może jej tak już zostanie.

A może po prostu kobiety już takie są. Może to już taka genetyka. A może dzielenie się wyssane jest z mlekiem matki.

 


Jaka mama taka córka. Nie powinno mnie to przecież dziwić.


Każda kobieta, każda żona mimo, że jest marudna, denerwująca i zawsze z czegoś niezadowolona ma ten dar. Dzielenie się jest wręcz wpisane w życiorys każdej matki. To nawet nie dzielenie się, ale chęć oddawania wszystkiego innym.

Pamiętam jak moja mama oddawała ostatniego cukierka, ostatnią kostkę czekolady. Cokolwiek by się miało ostatnie. Dla mnie to był zawsze niezrozumiały gest, ale przyjemny. A teraz? Dziecko jest najważniejsze. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza jak oddać jej wszystko co mam, a nawet więcej. I chociaż nie jestem jeszcze dziadkiem to przypomina mi się reklama cukierków Werther’s Original. Parafrazując – więc cóż mógłbym dać mojej córce, jak nie ostatni okruszek przyjemności jaki posiadam.

Oceń ten wpis
5

Podobało Ci się?

Jeżeli odnalazłeś w naszym wpisie ciekawe informacje, oceń nasze starania. Będziemy wdzięczni za Twoje zdanie.

Sending
User Review
5 (1 vote)