Jesteśmy strasznymi rodzicami. Moje dziecko nie je czekolady i frytek


 

Czuję się winny. Tak, bardzo winny. Moje dziecko jest nieszczęśliwe. Nie serwujemy mu frytek, czekolady. Nie zabrałem swojej córki do Maka, a jak już to weszliśmy tylko po kawę i suchego wafelka od lodów. Smak i zapach kusił nas niesamowicie, a my tylko weszliśmy po wafelek i kawę. Były tam zabawki, frytki, burgery i ten rozkoszny, kolorowy wystrój.

Tak na poważnie. Nie wydaje mi się, że ciągnięcie dziecka do takich miejsc miałoby jakiekolwiek korzyści. Jestem przerażony, gdy widzę rodziców zabierających swoje dzieci do Maka po głupią zabawkę. Pytam: “Nie lepiej kupić dziecku fajną zabawkę w sklepie z zabawkami, a na obiad dać mu coś, co rzeczywiście przyczyni się do jego rozwoju?”. Tłumaczenie, że raz na jakiś czas nikomu jeszcze nie zaszkodziło mnie dobija. To tak, jakby zapalić jednego papierosa miesięcznie, niby nie szkodzi, ale mimo wszystko podtruwa organizm.

Zdarza się, że spotykamy z żoną rodziców w parkach lub innych miejscach i to co dają swoim małym dzieciom mnie powala na kolana. Jak nie cukrowe przekąski, to chrupki kukurydziane przepełnione chemią o smaku orzechowym. Tak, te najtańsze z marketu, a innym razem czekoladowe jajeczka wielkanocne, które koło czekolady pewnie nie stały nawet. Ludzie naprawdę opanujcie się, bo wystarczy nam grubasów i kalek siedzących przed komputerami, tabletami, konsolami i innymi urządzeniami.

Zapoznałem się z opinią dietetyków i specjalistów od zdrowego żywienia i uwierzcie mi, że odradzają totalnie fast foody i jedzenie w takich miejscach. Szczególnie przez dzieci. Jedzenie z fast foodów, czekolada, cola, chipsy – to wszystko zawiera substancje silnie uzależniające, z którymi mózg dziecka nie potrafi sobie poradzić, ale o tym za chwilę.

Moim ulubionym stwierdzeniem jest: “Idziemy z dziećmi raz w miesiącu/tygodniu w niedzielę do Maka” – idealna rozrywka, wielkie wydarzenie i nagroda dla małego dziecka to iść do Maka nażreć się frytek i zjeść burgera popijając cukrowym napojem, bo fajne zabawki rozdają do zestawów. Serio?

 


Położna zdziwiona. Ludzie łapią się za głowę. Szok


 

Nasza położna, którą bardzo lubimy oraz pielęgniarka środowiskowa bardzo zdziwiły się i ucieszyły, gdy dowiedziały się, że nasza starsza córka w wieku 2 lat nie zna smaku czekolady, nie zjada zasranych kinder jajeczek, kinder bueno, mlecznych kanapek, danio, nie pije słodkich napojów ani coli oraz innych posranych produktów rzekomo stworzonych również dla dzieci. Nie je, bo samo do sklepu sobie nie pójdzie po tego typu rzeczy, a my sami nie uważamy z żoną, że jest to jej potrzebne do szczęścia. Wcale również nie uważam, że odbieram dziecku jego dzieciństwo stosując zdrowe zamienniki oraz dając mojej córce wodę z cytryną albo pomarańczą, ewentualnie samą wodę mineralną lub jakaś herbatkę owocową.

Nasze dziecko je czasami lody. Gdy jest lato i ciepło zjada, bo sorbety owocowe, to jedyne co powinniśmy dawać dziecku do polizania, a najlepiej, gdyby dziecko dostało od rodziców tylko do smaku loda na wafelek, a nie od razu nawalone dwie kule, które sprawią, że dziecko nie będzie miało ochoty zjeść obiadu albo kolacji. Ostatnio nawet stwierdziłem, że podawanie dziecku produktów, które zawierają Stewię zamiast cukru, również przyczyni się nie tylko do uniknięcia uzależnienia, ale również pomoże w pielęgnacji zębów nie uszkadzając ich.

UWAGA! Dla przykładu rzeczami, które nie zawierają w Maku cukru są: frytki, woda mineralna, Coca Zero – słodzona jakimś gównem, czarna kawa. Wszystko inne zawiera cukier. Dlaczego? Bo jest to jedna z najbardziej niewinnych, uzależniających substancji dodawanych do żywności.

 


Czasami spotykam różnych rodziców. Nie krytykuję ich, bo każdy wychowuje dzieci po swojemu


 

To prawda, że widzę różne zachowania rodziców. Moje również nie są idealne, a czasami sam sobie mówię: “stary teraz to zjebałeś”, ale czasami ręce mi opadają, bo często rodzice lubią traktować dzieci po dorosłemu nie będąc świadomym, że mózg dziecka jest bardzo chłonny i dopiero poznaje świat, więc zapodanie mu silnych bodźców smakowych spowoduje wyłącznie uzależnienie. Mózg dziecka nie jest w stanie sobie z nim poradzić, stąd właśnie mamy problemy z nie jedzeniem przez dzieci normalnych posiłków. W końcu to nie dziecko samo sobie kupuje jedzenie. To my rodzice i nasi rodzice, a ich dziadkowie serwujemy dzieciom to, co jedzą. Warto o tym pomyśleć zanim pojawią się pytania: “nie wiem jak mam go zmusić do zjedzenia czegoś innego, on chce jeść tylko frytki i czipsy, a zamiast twarożku, zje tylko słodki, homogenizowany serek waniliowy albo danio?”.

No właśnie, ale dlaczego tak się dzieje, skoro nasz dwu czy trzylatek nie potrafi iść sam do sklepu i jest uzależniony od nas? Dziecko potrafi wyłącznie przedstawić swoje żądania i wolę, która polega na tym, że komunikuje nam, że jest głodne i zjadłoby to, co akurat dla niego smakuje najlepiej. Ponieważ jego mózg nie potrafi się bronić przed uzależniającymi substancjami, jakimi jest chociażby cukier, będzie pragnęło wyłącznie dawki jedzenia zawierające cukry proste, bo jego mózg już zdążył się uzależnić i prosi o niego, jak każdy inny nałogowiec. Dlatego dziecko nie ma ochoty zjeść niczego innego i napić się wody, bo dla niego takie jedzenie nie uderzy w jego mózg silnym bodźcem smakowym, który pamięta chociażby po zjedzeniu czekolady, frytek czy czipsów. Pamiętajmy o tym, a unikniemy nieciekawych kłopotów z jedzeniem.

 


Apel do rodziców


 

Nie bądźmy baranami. Ja wiem, że chcecie swoim dzieciom zapewnić super dzieciństwo i w ogóle, ale sztuczne żarcie nie da im szczęścia. Nie produkujcie w swoich domach konsumpcyjnych automatów do pożerania wszystkiego, co zobaczą i usłyszą w reklamach telewizyjnych. One stworzone są wyłącznie dla korporacji, których głównym zadaniem jest wpakowanie w Was i Wasze dzieci rzeczy, które wychodzą z taśmy produkcyjnej. Nie zależy im na Waszym zdrowiu, ani Waszych dzieci, oni chcą Waszych pieniędzy. To wszystko. Ich zadaniem jest napychanie sobie kieszeni pieniędzmi zarobionymi na zaspokajaniu uzależnień.

Nie jestem świrem żywieniowym i sam łapię się na tym, że zjem coś, czego tak naprawdę powinienem unikać. Ok, ale swoim dzieciom nie daję takich rzeczy, bo wiem jakie niosą skutki swojego działania. My dorośli jesteśmy w stanie z własnej, nieprzymuszonej woli pozbyć się uzależnień różnego typu. Jeżeli mamy dużą motywację i samozaparcie, jesteśmy w stanie wygrać z każdym nałogiem. Nasze dzieci nigdy nie będą miały tej siły, nie pójdą na dietę, nie zrezygnują ze słodkiej czekolady i będą robiły o nią niesamowite awantury i nie będą chciały porządnie zjeść i zawsze będą prosiły akurat o to, co ogólnie przyjęte jest za niezdrowe. Musimy o tym zawsze pamiętać.

Podobał Ci się ten wpis?

Prosimy o ocenę

Cześć mamy i taty. Jeżeli podobał Wam się nasz wpis, oceńcie go lub zostawcie swój komentarz. Wszystkie aktywności z Waszej strony są mile widziane, a wszelkie uwagi naprawdę nam pomogą w jeszcze lepszym prowadzeniu bloga. Dzięki z góry.

Sending
User Review
5 (1 vote)