Widzę coraz częściej rosnący trend, aby kupować dzieciom smartfony. Widzę rodziców, którzy wypełniają czas swojego dziecka dla tzw. “świętego spokoju” włączając bajkę w telefonie. Spotykam rodziców, dla których normalnym jest, że 3 latek bawi się tabletem. Nie twierdzę, że wszystko co oglądają nasze dzieci na tych małych ekranach jest złe. Istnieje wiele ciekawych bajek i aplikacji edukacyjnych dla dzieci, które z powodzeniem można włączyć, gdy nie mamy pod ręką książek, kolorowanek i innych atrakcji, które skłaniają dziecko do zabawy manualnej czy logicznego myślenia. Pytanie czy nie popadamy powoli w szaleństwo dziecięcej smartfomanii? Czy jeśli nie mamy pod ręką innych atutów, musimy sięgać po telefon i pozwalać dzieciom gapić się w te małe ekrany, które dodatkowo szybko psują ich wzrok?

 

Smartfon dla dziecka

 

Smartfon to realne zagrożenie nie tylko dla dziecka, ale również dla Twojego portfela

Nowoczesne technologie przyniosły nam możliwość komunikacji w sposób wprost niewiarygodny. Jeszcze kilkanaście lat temu telefony komórkowe posiadali wyłącznie dorośli, a jeszcze wcześniej wyłącznie przedsiębiorcy. Obecnie telefony komórkowe, a w zasadzie ich najnowsi odpowiednicy, czyli smartfony, to tak powszechne urządzenia, że tak naprawdę nie wyobrażamy sobie życia bez tego urządzenia brzęczącego w naszej kieszeni. Jesteśmy dorośli. Mamy swój świadopogląd. Ukończyliśmy edukację i pracujemy. Mamy pełną świadomość tego, jakie są ogólne zagrożenia, czego powinniśmy unikać i gdzie tak naprawdę nie będziemy musieli wchodzić czy co oglądać, aby nie mieć problemów, czy aby nie narazić się na jakieś dodatkowe koszty lub nieprzyjemności. A nawet jeśli to robimy, mamy świadomość dlaczego to robimy i jakiego rodzaju konsekwencje ostatecznie nas czekają. Nie mówię tutaj o pornografii czy stronach przesiąkniętych przemocą, ale również o tych, na których dokonuje się różnego rodzaju płatności. Czy to przelewem internetowym, czy kartą.

Dlaczego o tym mówię? Ponieważ wielu z nas – rodziców posiada konto Google połączone z płatnościami. Istnieją sklepy, w których można instalować i kupować tysiące aplikacji dostępnych od ręki. Wystarczy, że dziecko weźmie nasz telefon do ręki i będzie miało dostęp do płatności bez ograniczeń. A w zasadzie do momentu, aż wyczyści nam konto bieżące. To nie żart. W internecie huczało nie raz od sytuacji, w których dzieciaki grając w gry, korzystały z płatnych opcji i naraziły rodziców na kilku, a nawet kilkunastotysięczne wydatki w wirtualnym świecie. Często nie zdając sobie sprawy, że robią coś złego.

Wiemy, że jeżeli przegramy pieniądze w internetowym kasynie, będziemy mieli spory problem finansowy, dlatego nie gramy w gry hazardowe. Nasze dziecko, mając dostęp do gier hazardowych potraktuje je jako świetną zabawę i nie będzie się przejmować, że zrujnuje rodziców. Zasada: “Jest Kasa, Jest Impreza”. W końcu rodzice wszystko mi kupują i za wszystko płacą. To podświadome przekonanie, że dziecko nic nie musi i wszystko mu się należy od rodziców z racji urodzenia to fakt, którego nie przeskoczymy, dopóki nasze dziecko nie przekroczy pewnego wieku i nie będzie rozumiało, że większość rzeczy kupujemy za pieniądze, ale najpierw musimy je zarobić.

Dziecko tego nie rozumie. Nie posiada własnego, rozbudowanego systemu wartości. Nie zna i nie do końca rozumie zagrożenia. Nie posiada również wyrobionego zdania i wiedzy na temat pewnych rzeczy. A jeśli nawet starsze dziecko jest świadome tego, co robi, nie powinno mieć możliwości oglądania rzeczy, które nie są przeznaczone dla niego. To my jako rodzice mamy obowiązek pewne kwestie dziecku wytłumaczyć i pokazać zagrożenia. Uczyć dziecko tego, czego sami nauczyliśmy się od życia, innych ludzi i naszego otoczenia. Nie mówię o dzieciach w wieku szkolnym. Gdy rozmawiamy o nastolatkach, zwykle mamy na myśli dzieciaki, które są najmądrzejsze na całym Świecie i wiedzą już wszystko. Tak przynajmniej same twierdzą. Wiem bo sam taki byłem. I chociaż nie było wtedy jeszcze telefonów komórkowych, nastolatkowie zawsze uważają, że są najmądrzejsi. Tak już po prostu jest.

Tutaj właśnie dlatego jest ciężko o kompromis, jeżeli chodzi o smartfony, tablety czy laptopy. Niestety wiele osób z pewnością przekonało się, że gdy mamy do czynienia z dzieckiem, musimy mówić o metodzie ograniczonego zaufania. Rozumiem, że wielu rodziców oburzy się na moje słowa bo posiadają z pewnością najmądrzejsze dzieci i na pewno jego dziecko tak nie robi, nie ogląda niepożądanych stron WWW, nie wchodzi na podejrzane serwisy i nie rejestruje kont na Facebookach, instagramach, czyli portalach dozwolonych dla dzieciaków trochę starszych, niż 9-10 lat. Chodzi mi jednak o to, że jako rodzice nie możemy zapominać, iż to my uczymy i nie możemy machać ręką bo chcemy być dobrymi kumplami dla dzieci albo ich przyjaciółmi. Tak naprawdę rodzic nie jest kumplem dziecka. Rodzic ma przede wszystkim uczyć. Więc jeśli jest czerwone światło – rodzic stoi z dzieckiem, a jeśli napisane jest, że serwis Facebook jest dozwolony dla osób powyżej 13 roku życia, to nie macahjmy ręką bo niby to nic takiego. Nie uczmy dzieci łamać zasad i szukać rozwiązań, które pozwalają oszukiwać by zdobywać coś więcej, niż mają inni.

 

Smartfon jest coraz częściej wybieranym przez rodziców zapychaczem czasu dla dziecka w każdym wieku

Dzieci uczą się bardzo szybko zachowań swoich rodziców. Znam to z autopsji. Naśladują nas i chcą być tacy, jak my. Pragną próbować tego, co robimy, czego używamy i co jemy. To naturalne. Przecież od dnia narodzin jesteśmy dla dzieci wzorem. Mamy status mentorów, którzy są zobowiązani nauczyć swoje pociechy życia w społeczeństwie oraz interakcji z innymi ludźmi. Dlatego jesteśmy zobowiązani nie tylko poświęcać im czas, ale również sprawić, że gdy się nudzą, będą mogły liczyć na nas, a nie elektroniczne pudełka, które zapełnią im czas!

Jako rodzice spełniamy doskonale nasze zadania wobec dzieci. Wszystko co robimy, poświęcone jest dzieciom. Skupiamy naszą uwagę na ich życiu i codziennych zmaganiach z rzeczywistością. Często jednak nie mamy siły. Jesteśmy zmęczeni codzienną pracą, sprzątaniem w domu i usługiwaniem dzieciom zawsze i wszędzie. Spełnianiem ich życzeń i zachcianek. Często zastanawiamy się, w jaki sposób umilić im czas, aby nie robiły codziennie tego samego. Myślimy również co zrobić, aby w trakcie, gdy my musimy zrobić coś dla domu, dziecko się nie nudziło, szczególnie wtedy gdy posiadamy tylko jedną pociechę w domu i nie ma się z kim pobawić. Moje córki na szczęście mają siebie i często nie muszę im zapełniać dnia zabawą. Wymyślają takie historie, że czasami zastanawiam się skąd biorą te wszystkie pomysły na zabawę i spędzanie czasu ze sobą. Wiem, że dzieci, które nie posiadają rodzeństwa, mają trochę pod górkę.

Często zastanawiam się nad tym, gdy na przykład jedna z córek jest chora i zostaje w domu ze mną podczas gdy ja muszę pracować i nie mogę sobie pozwolić na cały tydzień urlopu opiekuńczego. Wtedy właśnie przychodzą do głowy najgorsze pomysły rodzicielskie. A może włączyć jej bajki, żeby oglądała cały dzień. Ale przecież będzie ze mną cały tydzień, więc dziecko nie może oglądać przez ten czas dzień w dzień bajek. Pobawić się chociażby godzinkę to super sprawa. Możemy pograć w gry planszowe, możemy rysować albo budować z klocków. Co tylko sobie wymyślimy, możemy robić i to jest super. Jednak nie rzez cały dzień. Oczywiście mogę pokazać swojemu dziecku tablet i smartfona. Wtedy również 5-6 latka mogłaby pograć w gry edukacyjne lub inne gry komputerowe. Dlaczego nie? Pytanie jednak jak długo?

Wiem, że współczesne dzieci mają o wiele więcej wspólnego z nowymi technologiami, niż my – rodzice. Szczególnie jeśli jesteśmy wychowani w czasach, gdy tak naprawdę dzieci spędzały czas głównie na podwórku, a bajki widziały o 19:00 w telewizorze. Reszta dnia była wypełniona zabawą i historiami tworzonymi przez własną kreatywność, a nie widziane na małych ekranach. Czy te czasy były lepsze? Czy dzieci siedzące na smartfonach i tabletach są od tego mądrzejsze, bystrzejsze czy mają o wiele lepszą percepcję? Tego nie wiem. Wiem jednak, że nowe technologie blokują kreatywność i umiejętności radzenia sobie w sytuacjach, gdy potrzebna jest własna inwencja twórcza. Wyobraźnia nie jest pobudzona, a jedynie zastąpiona gotowymi obrazami, które są podawane od ręki nam na tacy. Dodatkowo badania na temat użytkowania smartfonów przez dzieci wykazały, że ich młode oczy bardzo szybko reagują na konieczność skupiania wzroku na małych ekranach, co może przynieść bardzo poważne skutki uboczne w postaci wad wzroku.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ obserwuję mimowolnie rodziców. Widzę tych odprowadzających swoje dzieci do przedszkola, jadących z dziećmi tramwajami czy samochodami. Czasami spotykam rodziców w parkach, na placach zabaw oraz w innych miejscach w plenerze. To co bardzo mnie martwi, to wszędobylskie smartfony. Wiem bo bardzo często łapię się nie tylko w domu albo również w terenie na tym, że spoglądam, sprawdzam i piszę wiadomości. I o ile rozumiem to, ponieważ każdy obecnie chce mieć jakiś kontakt ze światem, dzielić się zdjęciami, filmami i przeżyciami ze swojego życia i podróży, o tyle nie rozumiem po co rodzice biorą ze sobą w plener tablety, na których dzieci często spędzają czas. Po co jadąc tramwajem, pozwalają dzieciom grać na smartfonach i dlaczego przy jedzeniu w restauracji, dzieci gapią się w telefon oglądając bajki? Czy w byciu razem nie chodzi właśnie o to, aby spędzać czas rozmawiając ze sobą, śmiejąc się, żartując i ciesząc się z czasu spędzonego z bliskimi?

Wybieranie najprostszych rozwiązań, aby rozwiązywać pewne problemy z dziećmi, to nie puszczenie bajki podczas posiłku albo pozwolenie na gry w tablecie, gdy jedziemy tramwajem do domu 15 minut. To nie Świnka Peppa przy kaszce małego dziecka, aby zjadło posiłek. To nie gra podczas obiadu albo pikniku rodzinnego w parku. Czy właśnie o to chodzi? Aby nudę dziecka zabijać tabletem albo smartfonem? Sam używam smartfona, aby czasami dzieci przeżyły. Na przykład gdy jedziemy późno do domu z jakiejś imprezy. Gdy dzieciaki są brudne bo bawiły się w ogrodzie, w ziemi i chciałbym, aby poszły spać czyste. Wtedy gdy śpiewy i zabawianie dzieci o 20 czy 21 nie działają, puszczam na 5 minut bajkę w smartfonie, aby podtrzymać je przy życiu bo wiem, że wystarczy ruszyć z miejsca samochodem i po 10 sekundach zamykają oczy potężnie zmęczone po całym dniu zabaw.

Ktoś mógłby zapytać: “A co gdy jedziemy na wakacje za granicę albo nad morze? Jak wtedy dzieci zabawić?” Odpowiedź mam prostą dla wszystkich rodziców: “Wyjeżdżać wieczorem! Wykąpać dzieci przed snem, wysadzić siku, zapakować do samochodu i pozwolić, żeby sobie spokojnie zasnęły” – jadąc do Toskanii czy nad polskie morze, zawsze jedziemy w takim okresie, aby dzieci przespały całą noc. DO Włoch wyjeżdżaliśmy około godziny 19:00, a nad Bałtyk zwykle jadę w nocy o 2:00. Nie jestem i nigdy nie będę wygodnym rodzicem. Patrzę na dzieci bo wiem, że gdy latem jadę w dzień, nudzę dzieci, gdy nie włączam klimatyzacji, ugotują się w samochodzie, będą chciały co chwilę pić, jeść, sikać i robić kupę, a przy klimatyzacji działającej kilka godzin zapewnię im najprawdopodobniej jakąś anginę albo jakąś inną chorobę. Wiem, że najwygodniej jest jechać w dzień, gdy wszystko widać, jest przyjemnie jasno i człowiek nie musi jechać w ciemnościach. Pytanie tylko czy bardziej nam zależy na tym, aby jechać w dzień, czy mieć spokój z dziećmi i nie męczyć ich, nie słuchać marudzenia i nie zatrzymywać się co chwilę na siku, jedzenie i karmienie piersią i męczyć dziecko, jeśli wcale nie musimy tego robić, jeżeli nie będziemy zbyt wygodni.

 

Smartfon i dziecko - używanie smartfonów przez dzieci

 

Czy nowe pokolenie stanie się pokoleniem nieruchomych dzieci?

Będąc na placu zabaw z moimi córkami wielokrotnie widziałem ciekawe obrazy dzieci w wieku szkolnym, które zamiast bawić się ze sobą, siedziały obok siebie wgapione w smartfony. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że nie było między nimi żadnych relacji czy integracji, ale zwykle wyglądała ona w taki sposób, że wypowiadały wobec siebie jedno zdanie: “Ej zobacz tooo!” albo “Patrz na too!”, ewentualnie: “Uuu, ale urwał!”. Nie mówię, że to jakiś standardowy obrazek, ale zastanawiam się tak naprawdę po co dziecku smartfon? Co tak naprawdę jest tak atrakcyjnego dla 9-10 latka, który nie ma prawa zarejestrować konta na serwisie społecznościowym, w tym również na YouTube. Dziecko nie powinno mieć dostępu do internetu w takiej sytuacji bo przecież nie jest pod żadnym nadzorem osoby dorosłej. Wiem, wiem czepiam się i ktoś z rodziców mógłby mi zarzucić, że tak naprawdę dzieciaki przecież tylko instalują apki i grają w gry. A ja się pytam: “skąd wiesz co Twoje dziecko robi na smartfonie, skoro Cię przy nim nie ma?”. I skąd wiesz, jakie apki instaluje Twoje dziecko i czy mając swój smartfon nie wykorzysta danych Twojej karty płatniczej, aby mieć dostęp do lepszych funkcjonalności gry?

Tak wiem, ktoś powie, że każdy potrzebuje prywatności! Tylko czy dotyczy ona internetu i tego co dziecko robi na komputerze, tablecie czy smartfonie? Prywatność dziecka to jego sprawy z kolegami i koleżankami. To jego pamiętnik, który pisze albo pokój, w którym przebywa i rzeczy, które należą do niego, ale nie internet poza domem gdy nie ma żadnego nadzoru. Nie internet, dzięki któremu Twoje dziecko skutecznie omija wszelkie place zabaw oraz inne placówki, które oferują zabawę na świeżym powietrzu i wybiera kolejną odsłonę jakiejś prostej gierki na Androida bo właśnie pokazał mu ją kolega z klasy, który ma dziesięc lat i dla rodziców nie ma problemu, że posiada konto na Facebooku.

Pamiętam pewne zdarzenie, jak dzisiaj. Byłem z żoną i córkami w restauracji. Przyszedł ojciec z nastoletnim synem. Widać było do razu, że to nie jest osoba klasy średniej. Rozmawiał przez telefon, a syn bawił się tabletem. Jak się później zorientowałem, grał w swoją grę. Tak czy inaczej usiedli. Ojciec przestał rozmawiać przez swojego smartfona i zaczął mówić do swojego syna, aby rozpocząć rozmowę. Mieli zamówić obiad. Syn nadal siedział na tablecie i grał. Ojciec wydawał się być niewzruszony. Gdy zamówili obiad, ojciec nadal prowadzić swój monolog, a syn wpatrzony w tablet przytakiwał albo rzucał: “ahaa” albo “No” czy “tak”. Rozmowa była raczej męcząca dla syna, który zdobywał kolejny poziom w grze, a ojciec rozmawiał z nim twardo mimo wszystko. Wydawało się, że u nich to normalne bo podczas obiadu również obrazek wyglądał podobnie. Z tą różnicą, że jedli i ojciec mówił mniej. Syn jednak nie ustawał w staraniach zdobycia nowego poziomu i między kęsami pizzy, zerkał w tablet czy wszystko jest w porządku. Nie piszę tego tylko dlatego, żeby sobie narzekać na relacje rodziców z dziećmi. Tak naprawdę to Wasza sprawa, jak będą wyglądały Wasze relacje z dzieckiem. Przecież to Ty je wychowujesz, prawda? Nikt nie będzie Ci mówił czy robisz to dobrze, czy źle. No może oprócz teściowej i własnej matki 😉

Sam sobie powiedz czy taki obraz relacji rodzica z dzieckiem jest ok. Musisz określić czy wolisz, aby Twoje dziecko rzeczywiście bawiło się na dworze z kolegami, czy siedziało bez ruchu wgapione w malutki ekran smartfona i psuło sobie oczy. Każdy z nas musi codziennie podejmować decyzje na temat tego, co jest dobre dla naszego dziecka, a co nie. Nikt za nas tego nie zrobi. To nasz obowiązek, aby zabezpieczyć nasze dzieci przed lenistwem i brakiem chęci do ruchu i uprawiania sportu. Ok. Istnieje E-sport i podobno jest bardzo fascynujący. To prawda bo wyzwala wiele emocji. Jednak czy granie w Fifę nauczy Twojego chłopaka kopać do bramki? Czy witrualne łapanie ryb będzie mogło równać się z ogniskiem nad wodą i kiełbaską na dworze z keczupem i ogórkiem małosolnym własnej roboty?

Dzieci ze smartfonem

Smartfon to już nie tylko sposób komunikacji dla dzieci, to również wyznacznik bycia zajebistym i posiadania pewnego statusu

Wiem, że moda na smartfony jest tak powszechna, że obecnie wielu nastolatków potrzebuje flagowe produkty albo te najbardziej popularne, które kosztują niejednokrotnie całą pensję przeciętnego zjadacza chleba. Dodatkowo roszczeniowość i wymagania nowych pokoleń obecnie są na takim poziomie, że wkrótce możemy mieć spory problem, aby im dogodzić jako rodzice. Dlaczego tak uważam? Obserwuję wszystko, co dzieje się nie tylko w internecie, ale również to, czego możemy być świadkami w telewizji. Firmy telekomunikacyjne oferują pakiety ze smartfonem dla dziecka na komunię, na pierwszy dzień szkoły albo po prostu, aby zaimponować kolegom i koleżankom w klasie. I tutaj pojawia się problem bo dzieciaki często są o wiele mądrzejsze od rodziców i próbują przeciągać otaczającą rzeczywistość na swoją stronę.

Do tego widzimy różnego rodzaju wpisy na blogach technologicznych na temat tego, jaki smartfon wybrać dla dziecka i różnego rodzaju porady na temat tego, jaką opcję wybrać u znanych operatorów, aby nasze dziecko było zadowolone i nie odstawało zbytnio od swoich rówieśników, jeżeli chodzi o posiadanie wypasionego telefonu. Smartfon dla dziecka? W jakim celu? Co jest tak naprawdę potrzebne dziecku do tego, aby móc komunikować się ze swoimi rówieśnikami? Co jest potrzebne dziecku, aby móc komunikować się ze swoimi rodzicami na odległość i w cztery oczy?

Niestety problem polega na tym, że obecnie duża liczba dzieci posiada smartfony, a rodzice nie widzą w tym nic problematycznego. Kupują dzieciom telefony na komunię albo po prostu standardowo dziecko dostaje: smartfon, laptopa i tablet. Ewentualnie kucyka i quada, ale takie zabawki często szybko są odkładane na bok i później rodzice nie wiedzą co z nimi zrobić. Za to smartfon, tablet i laptop to już inna bajka. Dzieciaki z przyjemnością zasiadają przed ekranami monitorów i potrafią bawić się całymi dniami np. grając w gry online na smartfonie albo tablecie. Osobiście jestem zwolennikiem posiadania przez dzieci zwykłych telefonów komórkowych, aby mogły komunikować się z rodzicami i dzwonić po prostu. Chciałbym, aby telefon służył dziecku przede wszystkim do dzwonienia. Wiem jednak, że to niemożliwe, ponieważ obecnie smartfony wyparły praktycznie całkowicie zwykłe telefony i służą już nie tylko do dzwonienia czy wysyłania SMS-ów.

Ubolewam nad tym, ponieważ uważam, że kilkuletnie dzieci nie powinny mieć swoich smartfonów. Niestety komunia przynosi ze sobą nie tylko kościelną uroczystość, ale również wysyp idiotycznych prezentów, których dzieciaki nie ogarniają do końca lub nie powinny ich mieć bo są jeszcze po prostu na to nie gotowe lub niedojrzałe. Niestety obecnie każdy chce się pokazać. Wydaje się tysiące na różnego rodzaju gadżety tylko po to, aby pokazać je innym i pochwalić się. Identycznie ten model działa w szkole. Dziecko, które będzie miało tani smartfon, może być wytykane palcami przez rówieśników bo przecież zawsze znajdzie się jakiś powód, aby dzieci majętniejszych rodziców mogli czuć się lepiej bo rodzice im zapewniają dostawy najnowszego sprzętu.

 

Zakazanie używania przez dzieci smartfonów w szkołach powinno być standardem, a nie tylko pustą obietnicą!

Wiem co teraz powiecie – “Oszalał!”. No cóż. Nie do końca. Tak naprawdę zakaz używania smartfonów został wprowadzony w zakładach pracy, aby ograniczyć używanie telefonów do celów prywatnych podczas wykonywania swoich obowiązków na stanowisku pracy. Wiem o tym, ponieważ mój tato pracuje w jednej z takich firm i tak naprawdę cała produkcja objęta jest tym zakazem i pracownicy mogą korzystać ze swoich smartfonów wyłącznie podczas przerwy obiadowej, gdy przysługuje im pół godziny wolnego czasu. W szkołach we Francji już od ponad roku wprowadza się zakaz używania smartfonów w szkołach, ponieważ zauważono zagrożenie ze strony nowych technologii. Dzieci zamiast odpocząć na przerwie, porozmawiać i wykorzystać przerwę do tego, aby chwilę porozmawiać z rówieśnikami, byli zawieszeni w smartfonach i wirtualnej rzeczywistości, która powoduje, że znacząco słabną interakcje z otoczeniem.

Dlaczego jeszcze nie wprowadzono tego u nas w szkołach? Tak naprawdę nie wiem. Pamiętam czas, gdy chodziło się w mundurkach do podstawówki. Podobnie, jak w japońskich szkołach, obowiązywały specjalne mundurki, aby nikt nie wyróżniał się od nikogo i było wiadomo, że dany uczeń uczęszcza do tej szkoły. Jestem za powrotem tego elementu dla uczniów szkół podstawowych i zakazania używania smartfonów, które powinny być deponowane do specjalnych szafek, którą posiadałby każdy z uczniów. To nauczyciel powinien mieć kontakt z rodzicem w szkole, który powinien informować, jeśli coś jest nie tak, a nie dziecko, które zamiast spędzać czas z rówieśnikami, będzie grał na przerwie w gry albo oglądał głupie filmiki na YouTube.

 

Smartfon dla dziecka? Nie! Czuwajmy i nie dajmy się zmanipulować tym, że to idealny prezent dla naszej pociechy!

Tak czy inaczej boję się, że zmierzamy w złym kierunku i może się okazać, że nasze dzieci będą bardziej zainteresowane patrzeniem w ekran, niż przebywaniem w naszym towarzystwie. My jako rodzice często używamy smartfonów. To zrozumiałe, że dzieci chcą nas naśladować. Tym bardziej, jeśli pokażemy im, że smartfon to przenośne centrum rozrywki, które można odpalić kiedy tylko dusza zapragnie. Wiem, ponieważ gdy raz pokazałem moim dzieciom bajkę na smartfonie, zaczęły się pytania podczas jazdy samochodem: “Tato, a włączysz nam teraz bajkę na telefonie?”. Dzieciaki dobrze zapamiętują takie momenty. Czasami po prostu machnę ręką i dajemy córkom zasnąć w samochodzie. Wnoszę je wtedy do ich pokoju i śpią do rana. Czasami jednak wolę, aby jednak nie szły zakurzone i brudne spać bo raz, że to nie higieniczne, a dwa – po prostu niezdrowe. Rozumiem zdroworozsądkowe podejście do tematu.

Wiem, że niektórych tematów się nie przeskoczy, nie przeforsuje i chociaż chcielibyśmy, aby nasze dzieciaki zdrowo się odżywiały, prowadziły zdrowy i aktywny tryb życia i były najzdrowszymi na świecie, młodymi ludźmi, nie mamy wpływu na pewne trendy, rozwój technologiczny i postęp techniczny na świecie. Mamy jednak wpływ na to, co pokazujemy naszym dzieciom i w jakim stopniu pozwalamy im się rozwijać w prawidłowy sposób. Przesyt wszystkiego dookoła sprawia, że nie tylko dzieci, ale również my – rodzice gubimy się często. Tak naprawdę niezliczona ilość zabawek i gadżetów powoduje tylko zamieszanie i często zastanawiamy się co dzieciom kupować. Nie wiem czy myślimy wtedy o ich rozwoju, czy bardziej o tym, że pojawiają się nowe zabawki i fajnie, jakby nasze dziecko dostało coś “na czasie”, czy jakąś zabawkę ogólnie przyjętą za popularną.

Podobnie jest ze smartfonami, tabletami i laptopami. To nie tylko urządzenia, których używamy na codzień, ale również pewien trend. Każdy musi być podłączony do sieci i przynajmniej chwilę spędzić w niej każdego dnia bo inaczej czujemy, że coś nam umknęło albo czegoś się nie dowiedzieliśmy. Pytanie czy chcemy uzależniać własne dzieci w tak młodym wieku? Czy chcemy, aby dzieci przedszkolne były już uzależnione od smartfonów i tabletów? Czy to nie jest już przesada?

HOMO TABLETIS… Czy to właśnie czeka nasze dzieci w niedalekiej przyszłości?…

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? ZAJRZYJ PO WIĘCEJ!
Mamy nadzieję, że zainteresują Cię też pozostałe nasze ciekawostki i przemyślenia!

Podobał Ci się nasz wpis?

Oceń nas, jeśli tylko chcesz

Wiem, że masz dużo spraw na głowie, ale jeśli udało Ci się dojść aż tutaj, zostaw proszę swoją ocenę. Wkładamy dużo energii i pasji, aby powstał każdy wpis na blogu, a Twoja ocena pozwoli nam ocenić, czy ta tematyka Cię zainteresowała 🙂

Niżej znajdziesz również opcję pozostawienia swojej reakcji na post i oczywiście możliwość pozostawienia ciekawego komentarza przez system Disqus. Jeżeli masz ochotę, dołącz do dyskusji 😉

Sending
User Review
5 (1 vote)

Chcesz wyrazić swoje zdanie na ten temat? Dołącz do dyskusji!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here