Dziecko wie najlepiej czym chce się bawić, nie próbujmy tego zmieniać, jeżeli chcemy pobudzać dziecięcą wyobraźnię


Przy każdej okazji, gdy nadarzy się jakiś moment lub wydarzenie, staramy się wybierać dla naszego malucha jakieś ciekawe zabawki. Wszystko co interaktywne, edukacyjne, po prostu fajne i kolorowe. Tylko po co? Koniecznie pragniemy kupować dziecku coś do zabawy, ale czy na pewno tylko dla niego? Najróżniejsze, wymyślnie świecące, grające, parzące kawę i robiące tosty przedmioty. Staramy się czasami tak bardzo, że większość z nich leży w pudłach w domu, w workach w piwnicy albo w garażu i nikt tak naprawdę do nich nie wraca. Dziecko pobawi się dwie godziny, a później weźmie kartonowe pudełko albo garnek i pójdzie się bawić pół dnia. Ot taka złośliwość wyobraźni naszego malucha. Nie twierdzę, że kupowanie zabawek jest złe, ale konieczne jest zdrowe podejście do tematu.

Jakkolwiek byśmy się starali, nasze pociechy kształtują zabawę przy użyciu losowych przedmiotów, które akurat stają się obiektem zainteresowań. I chociaż chcielibyśmy widzieć to inaczej, niestety nie mamy na to wpływu, a drogie zabawki i piękne książeczki tego nie zmienią. Nie starajmy się więc za wszelką cenę zakorzeniać w dzieciach postrzegania przydatności rzeczy, które pozornie uważane są za rozwijające jego wyobraźnię, a skupmy się na tym, co w danej sytuacji nasze dziecko chce zrobić. Możliwe, że bardziej rozwijające dla naszego szkraba będzie przesypywanie makaronu albo ryżu, a nie wielki interaktywny stoliczek za kilkaset złotych, który ma tyle funkcji, że nasze dziecko prędzej się nim znudzi, niż pozna jego wszystkie możliwości.

 


Dzieci są bardzo kreatywne, nie potrzebują, żeby zabawka wymyślała za nie zabawy


Wielokrotnie zastanawiałem się o czym zwykliśmy myśleć, gdy wybieramy przeróżne zabawki dla naszego dziecka. Podobnie jest gdy planujemy zakupy dla naszej pociechy od rodziny. Wszyscy wypytują co kupić. Każdemu głupio przyjść z pustymi rękoma, więc wypadałoby przynieść coś, co aktualnie pasuje do wieku dziecka. Niestety wiele z tych prezentów jest nietrafionych, ponieważ to dziecko wybiera czym chciałoby się bawić, a nie to co akurat dostało w prezencie.

Nie chciałbym twierdzić, że wszystko co kupujemy jest złe, ale wiem jak wyglądają realia prezentowe. Młoda miała też ostatnio urodziny i cały czas się zastanawiam ile z tych prezentów znajdzie praktyczne zastosowanie u mojej córki.

Wiadomo, że bardzo dużo prawdy leży po stronie rodziców. Naprawdę chcemy aby nasze dziecko miało wszystko co najlepsze. Tylko zastanawiam się czasami czy robimy to dla niego czy dla samych siebie. Właściwie to przecież można powiedzieć, że chcemy się czuć dobrze z tym, co kupujemy naszemu dziecku. Jeżeli się bawi i cieszy z tego, co otrzymało, jesteśmy szczęśliwi i spełnieni. Fakt, że kupiliśmy dziecku wspaniałą zabawkę napawa nas dumą z bycia dobrym rodzicem.

Trzeba sobie jednak odpowiedzieć na pytanie, czy dziecko naprawdę potrzebuje multum zabawek i ogromnej różnorodności. Czy nie warto budować w dziecku poczucia jakiegoś przywiązania. Pozwolić na budowanie więzi. Wiadomo, że pierwszymi, najlepszymi przyjaciółmi dzieci są ich wybrane, ukochane zabawki. Ja z chęcią pójdę tą właśnie drogą i postaram się, aby moja córka budowała relacje i lubiła swoje zabawki, a nie tylko je miała.

 


Lista najlepszych zabawek na świecie jest długa. Każde dziecko ma swoją, ale są takie, które na stałe pozostają w pamięci


Pamiętam jak za moich czasów królowało wiele zabawek. Z pamięci nigdy nie wymarzę pewnych postaci, które bardzo wpłynęły na moje dzieciństwo. Swój ranking opiszę w innym poście, a tutaj wyłącznie chcę nadmienić o kilku zabawkach, które mimo, że upłynęło tyle lat, nadal bawią i cieszą.

Pamiętam Smerfy i Żółwie Ninja. Była też przecież Pszczółka Maja i Gucio, Miś Uszatek, Bolek i Lolek i oczywiście Reksio. Bajki wiecznie żywe. Oczywiście z biegiem czasu powstają nowe bajki i zabawki, ale te, które istnieją bez względu na upływający czas, są ponadczasowe i zawsze żywe. Cieszę się, że moje dziecko lubi Smerfy i Pszczółkę Maję. Mimo, że prym wiedzie oczywiście tak popularna we wszechświecie dziecięcych radości, świnka Peppa, która opanowała dziecięce serca bez reszty.

Jestem ciekawy jaka lista zabawek jest w repertuarze innych rodziców. Wiadomo, że każde pokolenie bawi się innymi zabawkami. Nasi rodzice pewnie większość czasu spędzali na dworze, na spacerach, boiskach i trzepakach. Ja jeszcze za młodego biegałem po osiedlu z chłopakami, bawiliśmy się w różne zabawy. Budowaliśmy w krzakach bazy i strzelaliśmy do siebie z pistoletów (a w zasadzie pustoletów, bo nikt nikogo w tej zabawie nie zabijał naprawdę) zrobionych z kijów, a granatami były kulki z piasku albo śliwki, w zależności w jakie zasoby obfitowała okolica.
Na ten temat poświęcę osobne wpisy bo warto dzieci uczyć korzystania z własnej wyobraźni. Wracam więc do meritum.

 


Pewne nieskazitelne prawdy i prawidłowe podejście do zabawek


Podniosłem pewien alarm i zapewne ktoś mógłby się oburzyć, twierdząc, że nic nie wiem i mądruje się ponad miarę swoich rzeczywistych możliwości.
Myślę, że jako ojciec śledzący poczynania nie tylko mojego dziecka, mogę sobie pozwolić na trochę słów sprzeciwu. Nie jestem przeciwnikiem kupowania zabawek. Wszystko w pewien sposób się przydaje. Jedne dziecko uzna za przydatne, inne rodzice sprzedadzą. Wszystko znajdzie jakieś praktyczne zastosowanie.

Nie jestem również przeciwnikiem nowych technologii. Wiadomo, że im większy postęp, tym również bardziej rozwinięty przemysł zabawkarski. Już dzisiaj widzę, wchodząc do sklepu z zabawkami, jak wielu wspaniałych rzeczy nasze pokolenie nie miało okazji poznać. Nie było zdalnie sterowanych samochodów i łodzi, a jeśli już to tak drogie, że przeciętnego rodzica nie było zwyczajnie na nie stać. Nie mieliśmy również okazji na tak szalony wybór w sklepach, o ile to nie był Pewex, w którym wiele można było dostać.

Później trochę się pozmieniało i pamiętam swojego, pierwszego Pegasusa, którego de facto dostał mój brat na komunię. Każde pieniądze, które dostawałem lub zarobiłem gdzieś u ogrodnika, były odkładane nie tylko na wakacje, ale również na zabawki. Jak nie na gry planszowe to na nowe gry do Pegasusa. Piękne czasy, które uczyły odpowiedzialności.

No cóż, ale to było dużo po tym, jak otrzymywałem zabawki za darmo, bo nie byłem jeszcze na tyle duży, żeby coś sobie samemu uzbierać.

 


Podsumowanie i koniec wymądrzania się ojca założyciela


Wspaniale jest wtedy, gdy dziecko się pięknie bawi i cieszy ze swoich zabawek. Czujemy wtedy, że pięknie się rozwija i napawa nas dumą fakt, że potrafi wykorzystać potencjał zabawki, a nawet wymyślić coś, na co rodzic nawet by nie wpadł. Mam jednak nadzieję, że każdy z nas podejdzie do tematu zabawek zdroworozsądkowo i pozwoli dziecku na wybory, które spełnią jego oczekiwania i aktualne trendy i zainteresowania.

Moja rada? Bez obserwacji aktualnego zainteresowania swojego dziecka kupimy mu coś co rzuci w kąt przy najbliższej okazji, by zainteresować się czymś, co w ogóle nie przypomina zabawki.

Oceń ten post
5

Podobało Ci się?

Jeżeli odnalazłeś w naszym wpisie ciekawe informacje, oceń nasze starania. Będziemy wdzięczni za Twoje zdanie.

Sending
User Review
5 (2 votes)